Czy zdarza się Wam, że mimo tego nadmiaru muzyki czasem nie macie czego słuchać? Branie ipoda z domu wydaje się bez sensu, a przeglądanie stosu plików mp3 zbyt męczące, nie wspominając o jawnej agresji do jutuba! Też tak mam, lecz w tym ambiwalentnym stanie jest jakiś urok wynikający z nadziei, że oto niebawem, pewnie całkiem znienacka wpadnie nam coś w uszy co kompletnie rozłoży na łopatki. I tak się stało... zdarzył mi się weekend przepełniony tak różnymi i nowymi DLA MNIE dźwiękami aż wypada się tym podzielić, bo może nie znacie...
1) Od tego wszystko się zaczęło, David Byrne i Brian Eno: "Strange Overtones" pięknie funkowy, bujający song, przez cały piątek wielokrotnie gwałciłem przycisk repeat
2) Sobotni poranek minął przy Soulsavers wspieranych przez Davida Gahana - wyśmienite !
3) Sobotnie popołudnie należało do Amandy Palmer i jej czarodziejskiego ukulele
4) Niedziela upłynęła przy uroczo melancholijnych dźwiękach Other Lives. Nie dziwię się, że Radiohead wzięło ich na support.
Życzę miłego upalania się tym staffem, mam nadzieję, że wyłowicie tu coś dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz