sobota, 7 stycznia 2012

deBestof 2011 - PŁYTY

Trochę się zbierałem z moim muzycznym podsumowaniem tego roku i przeanalizowaniem co tak na prawdę zrobiło na mnie wrażenie jako spójnej kompilacji i do tej pory to wrażenie utrzymuje a co mimo, że zachwyciło na wstępie to nie wytrzymało próby czasu i koniec końców nie jest godne aby znaleźć się w tym zestawieniu. Podkreślę tylko, że poniższa lista jest jak najbardziej subiektywna, przedstawia moje i tylko moje wybory, zachwyty i ekscytacje.
Nie wybrałem albumu tego jedynego na piedestale, bo każdy z nich jest dla mnie ważny i w jakimś sensie niepowtarzalny:

  • Anna Calvi - "Anna Calvi" - bo to kolejna kobieta z gitarą, do których mam słabość
  • The Antlers - "Burst Apart" - bo ja też już nie chcę miłości...
  • Austra - "Feel It Break" - za surowe chłodne elektro 
  • Beirut - "The Rip Tide"- za podróżowanie bez ruszania się z domu
  • Beyonce - "4" - za produkcję muzyczną
  • Bjork - Biophilia" - bo to Bjork
  • Bon Iver - "Bon Iver" - bo znów miałem co w nocy słuchać
  • Ema - "Past Life Martyed Saints" - za nieowijanie w bawełnę
  • Feist - "Metals" - bo urokliwe to granie
  • Fleet Foxes - "Helplessness Blues" - za ten ucisk w gardle
  • Florence and The Machine - "Ceremonials" - bo rude jest piękne
  • Fucked Up - "David comes to life" - punks not dead
  • Girls - "Father, Son & Holy Ghost" - bo najpiękniejsze piosenki są o nieszczęśliwej miłości
  • James Blake - "James Blake" - there's NO limit to MY love
  • Julia Marcell - "June" - polish this english
  • Katarzyna Nosowska - "8" - za optymizm mimo wszystko
  • Kate Bush - "50 words for snow" - za pierwszy śnieg tej zimy
  • The Kills - "Blood Pressures" - bo to Alison
  • Kurt Vile - "Smoke ring for my halo" - za kołysanki
  • Lykke Li - "Wounded Rhymes" - dojrzała nam skandynafffka
  • Myslovitz - "Nieważne jak wysoko jesteśmy"- bo jeszcze dają radę
  • Pati Yang - "Wires & Sparks" - bo tu przebój goni przebój
  • PJ Harvey - "Let England Shake" - bo wstrząsnęła nie tylko Anglią.
  • SBTRKT - "SBTRKT" - za tą maską kryje się geniusz
  • Tim Hecker - "Ravedeath, 1972" - za minimalizm , szumy, pianino...
  • The Weeknd - "House of Balloons"- on kiedyś zdeklasuje Kanye West'a
  •  WU LYF - "Go tell fire to the mountain" - za miłe dla ucha krzyki
  • Youth Lagoon - "A year of hibernation" - MONTANA
  • Zola Jesus - "Conatus" - za głos wielkiego kalibru rozwalający jak Beretta 98 

Niebawem umieszczę songi 2011, po których to miałem ciarrrry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz