Długo nosiłem się z przedstawieniem swojej opinii na temat najnowszej płyty Bjork "Biophilia", bo odczucia po niej mam mieszane i właściwie do tej pory nie jestem w stanie wyrazić jednoznacznej opinii na temat tego krążka. A ciężej mi tym bardziej, bo to jedna z moich idolek i artystek, którą słucham od maleńkości i mam do niej niesamowitą słabość.
Zacznę od samej formy, bo wiemy, że Biophilia to nie taka zwykła płyta z muzyką a cały projekt multimedialny, który przy współpracy z firmą Apple, artystka powołała do życia.
I tu już mój pierwszy zarzut, bo jak dla mnie muzyka nie potrzebuje dodatkowej oprawy aby sobą zainteresować. A wszystkie te aplikacje/gry, które pojawiły się wraz z wydaniem albumu, mające na celu uzupełniać muzykę, jak dla mnie są zbyteczne. Pomysł sam w sobie bardzo innowacyjny, aczkolwiek w tej sferze jestem strasznym konserwatystą i nie uważam aby wytwory muzyczne, zwłaszcza takiej artystki, wymagały dodatkowej "oprawy".
I tu już mój pierwszy zarzut, bo jak dla mnie muzyka nie potrzebuje dodatkowej oprawy aby sobą zainteresować. A wszystkie te aplikacje/gry, które pojawiły się wraz z wydaniem albumu, mające na celu uzupełniać muzykę, jak dla mnie są zbyteczne. Pomysł sam w sobie bardzo innowacyjny, aczkolwiek w tej sferze jestem strasznym konserwatystą i nie uważam aby wytwory muzyczne, zwłaszcza takiej artystki, wymagały dodatkowej "oprawy".
Ale skupmy się już na muzyce. Bo znaleźć tu można mnóstwo rożnych dźwięków, wytworzonych z przeróżnych maszyn i instrumentów. Ich bogactwo i różnorodność to ewidentny plus tego albumu. W warstwie lirycznej wiele tu nawiązań do świata i wszechświata, genezy jego powstania i zjawisk, które można w nim zauważyć, stąd takie tytuły utworów jak: "Moon", "Thunderbolt", singlowe "Crystalline" czy "Cosmogony". Płyta w swoim klimacie i od strony muzycznej bardzo przypomina "Vespertine", aczkolwiek jest trudniejsza w odbiorze. Spora ilość utworów jest po prostu ciężka i ciekawa jedynie od strony "projektowej" co niestety nie idzie w parze z dostępnością i przyjemnością słuchania. Rozbudowane partie instrumentalne czasami wręcz nużą i utrudniają przesłuchania płyty z przyjemnością, jednym chełstem. Dziwi to, tym bardziej, że Bjork, jak mało kto ma talent to tworzenia bardzo miłych dla ucha songów, do których co prawda trzeba się przyzwyczaić, ale w krótkim czasie zwyczajnie uzależniają. Ten album, taki nie jest, choć ma swoje mocne momenty.
Pierwszy z nich to "Cosmogony", rzecz o powstaniu świata, utwór piękny w swej melodii i tekście, już po pierwszy przesłuchaniu zwraca na siebie uwagę. Drugim, myślę najlepszym utworem tego album, jest "Sacrifice", wydaje się być troszkę agresywny i szorstki, przez to bardzo charakterny i znacząco odbiega od pozostałych piosenek. Warto też zwrócić uwagę na tekst tego utworu, bo rzecz to o poświęceniu: " Your generosity will show In the volume of her glow". Warte uwagi są również utwory rozpoczynające album: "Moon" i "ThunderBolt" oraz pojawiający się późniejszej części albumu: "Virus".
Pozostała część muzyczna to rzecz przez, którą ciężko jest się przebić. Możliwe, że to tylko moja opinia i zwyczajnie w świecie jeszcze nie pojmuję całego artystycznego przekazu. Jednak, to sprawia, że Biophilia nie do końca spełnia moje oczekiwania, które jej stawiałem w chwili pojawienia się wzmianki o tymże wydawnictwie.
Oczywiście, Bjork nie musi już niczego udowadniać, jest artystką w pełni tego słowa znaczeniu i ostatecznie sam album jest przełomem w branży muzycznej i podejściu do muzyki. Choć ja bym po prostu wolał aby był przełomem jedynie muzycznym, artystycznym.
Oczywiście, Bjork nie musi już niczego udowadniać, jest artystką w pełni tego słowa znaczeniu i ostatecznie sam album jest przełomem w branży muzycznej i podejściu do muzyki. Choć ja bym po prostu wolał aby był przełomem jedynie muzycznym, artystycznym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz