wtorek, 13 września 2011

Pod wrażeniem !


Muzyka musi zaskakiwać, musi dawać do myślenia, musi powodować ciarki i musi nie pozwolić o sobie zapomnieć. Tak jest z projektem Saltillo - "Ganglion", który już na tyle mocno wrył mi się w psychikę, że jeszcze nie raz z chęcią wrócę do tej muzyki. Muszę ze wstydem przyznać się, że projekt ten powstał już parę lat temu a odkryłem go nie dawno. Ale to chyba jeszcze mocniej unaocznia jaką siłę rażenia ma ten album i mimo upływu kilku lat ciągle wydaje się niesamowicie innowacyjny. Jaka jest to muzyka ? Różna, nieokiełznana, nie dająca się sklasyfikować, dzika, melancholijna, jak by twórczość klasyczną wymieszać z najlepszymi dokonaniami trip-hopu… i to ciągle za mało aby sprecyzować jaki ten album rzeczywiście jest. Warto jeszcze zwrócić uwagę na aspekt liryczny, gdzie standardowy tekst zastąpiony został twórczością Szekspira. Choć więcej tu wokaliz aniżeli typowego tekstu śpiewanego. Wszystko jest tu idealnie zgrane, dopasowane, wręcz perfekcyjne, wymiksowane z różnymi stylami muzycznymi tworzy zgrabną pasującą całość.

Album rozpoczyna spokojne i niepozorne: "A Necessery End" i "Giving In" ale nawet po tych utworach daje się wyczuć, że ten album jeszcze nas zaskoczy. Następny, mocno pulsujący i energetyczny "Remember me". Potem nadchodzi czas na moje 2 ulubione utwory:  "A Hair On The Head Of John The" i "Blood And Milk", który swoją ekspresją muzyczną przypomina przebieg choroby afektywnej dwubiegunowej: etapy depresji i manii następują kolejno po sobie i tak non-stop.
"The Opening" rozpoczyna się ociężałą spokojną wiolonczelą by następnie zaatakować ostrymi skrzypcami. "Backyard Pond" jest już kompletnie inny od poprzedniego utworu, tam dominowały instrumenty strunowe a tu mamy ambientową wariację, szaloną jak wypuszczony ze smyczy wściekły pies ale pełną miłych dla ucha zgrzytów. "Grafting" natomiast pełną garścią czerpie ze stylistyki etno i zachwyca pięknymi wokalizami.
Po serii skreczy, trzasków, pisków, skrzypków i pełnej gamy psychodelii album kończą 2 spokojne utwory. "I'm On The Wrong Side" - ballada, delikatnie zaśpiewana do akompaniamentu  gitary oraz "002 F#m" utwór w którym główną role gra fortepian, bez zbędnych dodatków, adekwatnie zamyka ten album.

Na koniec tylko dodam, aby kompletnie wprowadzić w osłupienie, że ten album stworzył tylko jeden człowiek, multiinstrumentalista, Menton J. Matthews - zapamiętajmy to nazwisko, bo na pewno za paręnaście lat nasze dzieci będą się o nim uczyć w szkole.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz