W minionym tygodniu zachwyciły mnie 2 całkiem różne nowości muzyczne. Jedna z nich to zapowiedź całej płyty, druga to swoisty eksperyment - czy będzie miał kontynuację w postaci longplay'a - zobaczymy.
Płytę zapowiada nie kto inny, a sama Katarzyna Nosowska. Album zwiastuje singiel "Nomada", tytuł albumu jest jeszcze nieznany aczkolwiek zapowiada się arcy ciekawe wydawnictwo! Po singlu można wnioskować, że Kasia spróbuje połączyć żywe instrumenty z elektroniką a wszystko w miłym pesymistycznym wydźwięku. Jak będzie w rzeczywistości niebawem okaże się... Od strony lirycznej, majstersztyk! Proces zakochania, miłości i odkochania porównany do bulimicznego sposobu pożywiania się. A wszystko ma na celu uzmysłowić nam, że niejednokrotnie w sferze uczuć jesteśmy "turystami". Ale nie z żalu to wszystko a z obserwacji jakie daje jej życie. Nosowska przedstawia nam, po raz kolejny, prawdy objawione. A śpiewa to, bawiąc się swoim głosem, który jak wiemy pięcio-oktawowy nie jest, ale przyprawia o pięcio-oktawowe ciarki! Płyty nie mogę się doczekać!
Zapraszam do słuchania:
Gdybym miał sobie wymyślić jakiś duet, dość różniących się od siebie artystów a zarazem o podobnej wrażliwości muzycznej, których mimo wszystko chciałbym wspólnie usłyszeć to byłby to właśnie Bon Iver i James Blake. I jak się okazało panowie wspólnie stworzyli coś. To coś to: "Fall Creek Boys Chior". Czego to zapowiedź, nie wiem ale połączenie fenomenalne. Natężenie emocjonalne sięga tu zenitu, dźwięki delikatnie masują duszę i ciało i lepiej robią niż psychoterapia długoterminowa.
Polecam!
Polecam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz